• Wpisów:171
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 19:05
  • Licznik odwiedzin:32 008 / 2378 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
ojejusiu, ale mnie dawno nie było.
wybaczcie, ale po prostu..tak wyszło.
postaram się wrócić do prowadzenia bloga, jednak nie jestem pewna, czy będę pisać dalej opowiadania. no dobra, to zmotywujcie mnie jakoś <3 !
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kolejny dzień, słońce wstało, a Amber szykowała się już do opuszczenia mieszkania swojej przyjaciółki. Szła wolno ulicą, na której panował mały ruch, gdyż było dość rano. Zdjęła kurtkę i rozpuściła włosy, chcąc poczuć się wolną. Poszła nad rzekę nad którą wczoraj chciała zrobić rzecz tragiczną. Na małym, starym i spruchniałym mostku można było usiąść. Dla Amber to miejsce stało się od wczoraj miejscem dla zmian, dla nowej, lepszej nadziei. Położyła się, a nogi spuściła swobodnie w dół.
Marzyła. Zawsze kiedy to robiła na jej twarzy pojawiał się uśmiech na jej delikatnej twarzy o wyraźnych rysach.
Planowała przyszłość, odległą w prawdzie, ale bardzo realną w marzeniach.
Tak. Teraz było jej dobrze. Najlepszym wyjściem było uciec od tego bagna, wyrwać się na powierzchnię. Stać się lepszym, silniejszym człowiekiem.
Odetchnęła głęboko. Raz, drugi. I nagle...Wzdrygnęła się, ktoś dotknął jej ręki i położył obok niej. Wstała bardzo szybko, jak oparzona. Otworzyła swoje oczy ze zdziwienia, następnie zaś podniosła lekko prawą brew.
-Cześć, nie przeszkadzam? -zagadnął Rey.
-No nie wiem czy nie przeszkadzasz, wyrwałeś mnie z przemyśleń.
-Wybacz.... Mam prośbę, postaraj być się milsza, nic Ci nie zrobiłem.
-Mogę być jaka zechcę. -warknęła z błyskiem w oku, ciesząc się z tak dobrego języka.
-Dobrze, spokojnie. Nie chciałem Cię uraźić..-chcąc sprostować powiedział Rey.
'Kurde, on chyba mówi serio..Nic mi nie zrobił..Nawet pomógł Felicity..' pomyślała.
-Spoko, spróbuję być ok.
-Wielkie dzięki.
-Czemu Ci na tym zależy?
-Na czym? -udawał głupka.
-Na tym, żeby mnie poznać.
-Nie wiem, po prostu. Intrygujesz mnie. -uśmiechnął się.
-Tak? A to czym?
-Tym, że jesteś. -przysunął się bilżej, a ona spojrzała w jego oczy.
-Nie zapędzaj się. -powiedziała Amber. -Nie idziesz w dobrym kierunku - od razu wyczuła podstęp, a Rey speszył się i natychmiast zaczął mówić coś o pogodzie jaka panowała na dworze.

Była 14. Amber słuchała głośno muzyki w swoim pokoju i tańczyła, wygłupiając się przed lusterkiem. Znowu miała pozytywne nastawienie do życia. Jak dawniej ! Muzyka ucichała i rozległy się brawa i pomrukiwania.
W drzwiach stał jej "tatuś" ...
__________________________________________________Siem Sieem <3 *komentujcie, obserwujcie, czytajcie, serwujcie udane opinie ;3*
Pysiee, rozdział 7 za nami ! Jeap.
Także tak, *kolejna część --> koło czwartku zważywszy na to, że jej nie napisałam z powodu braku czasu ;_;*
Ten rozdział za piękny nie wyszedł, pisany na spontana Więc dzięki, że w ogóle to czytacie i poświęcacie się <3
CAŁUSKI DLA WAS ! ^^
  • awatar Please, give yourself to me ♥: Fajne, fajne! Widzę w tym potencjał. Ale jest tylko parę takich błędów zdaniowych... np *postaraj być się milsza* - idiotyczne, a jednak i zakłóca mi to konspekt, bo kiedy czytam to zacięłam się nie wiedząc o co kaman. Ogólnie jest super, podoba mi się bardzo.. :) Również piszę opowiadanie jak chcesz zajrzyj, powiedz co myślisz. Podaję linka. *peacenegotiator.pinger.pl*
  • awatar Life gives nothing, you must take it♥: Świetne :d Bardzo mi się podoba :):):) Zapraszam do mnie na nowy rozdział ;)
  • awatar муѕzкα ♥: Podoba mi się.. Chłopak się stara i to mi się podoba :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
W przedpokoju stał z nimi także Trawis, oraz jego dziewczyna, która dziś nocowała w domu Amber.
-Więc tak..Dzieci, oto Wasz nowy ojciec. -z uśmiechem powiedziała pani domu.
-Że kto ku*wa?! Chyba Cię już doszczętnie powaliło na ten Twój łeb...Nikt nie wróci nam ojca, nikt! A już na pewno nie taki ktoś jak Ty, głupia babo! -zawrzeszczała dziewczyna. Trawis natychmiast do niej podszedł i wziął w swoje ramiona, objął ją mocno i przycisnął do siebie. Nie chciała płakać, tak bardzo tęskniła za tatą, tak mocno jej go brakowało, powinna być silna i nie dać się ponieść emocjom.
-Szz...Zaczekaj co ona ma nam do końca do powiedzenia...Spokojnie, to też jest mi nie na rękę. -szepnął brat do Amber.
-Tak myślałam, że w ten sposób zareagujesz...Jesteś cyniczna. - z poirytowaniem w głosie rzekła matka, obejmując swojego nowego "przydupasa" rękami. "Debilka, no istna debilka.." mówiła sobie w duchu Amber.
-Doskonale, że taka miła atmosfera panuje w tym domu, -kończyła z przesadą- a więc proszę się zapoznać jak już mówiłam z nowym lokatorem w tym domu. To jest Pol.
Mężczyzna od razu puścił oko do dziewczyny nadal wtulonej w brata. Amber zrozumiała ten subtelny, z pozoru nic nie znaczący znak doskonale...
Była 19. Szlak ją trafił i z jakąś byle czym spowodowaną furią poszła do Felicity, która już wyszła ze szpitala i czuła się znakomicie.

-O, heej słonko!
-No siema, ale mam humor...Liczę, że mi go poprawisz. Jak tam zdrówko? -uśmiechnęła się lekko Amber, zdejmując bluzę.
-Dopisuje, nie obwiniaj się za to co się stało. Właśnie miałam do Ciebie dzwonić, mam dość nieprzyjemną wiadomość..
-Eh, ja to samo...Wyobraź sobie -mówiła, siadając na niby "jej" fotelu w pokoju Felicity.- że moja matka ma faceta! Cytuję : naszego nowego ojca. Mówię Ci, ale żenada...Mogę się kimnąć u Ciebie, nie?
-Jasne. -odpowiedziała podając dziewczynie wodę. - Zmierzając jednak do tego, co jestem zobowiązana Ci powiedzieć, walnę prosto z mostu.
-No jedziesz.
-Wyjeżdżam...-szepnęła i zrobiła grymas na twarzy.
-Gdzie? Dokąd? Z kim? Na ile? Kiedy wyjeżdżasz? -dziewczyna zasypała ją pytaniami.
-Do wujka, do Szwecji..Z rodzicami, na miesiąc gdzieś tak...Pojutrze.
-Cudownie, kurna, cudownie. Musisz tam jechać?
-Tak się składa, że niestety muszę..
Amber była totalnie skołowana. Na początek wypadek z tabletkami następnie próba samobójcza, którą chciała zachować w tajemnicy, później ten cały gach matki..Jej życie to pasmo wielkich niepowodzeń..Jednakże teraz chciała się cieszyć tym co ma i iść do przodu. Dziewczyny zaczęły się wygłupiać .
__________________________________________________
PRZEPRASZAMPRZEPRASZAMPRZEPRASZAM! :C
Nie było na czas, wiem...Ale powodów było kilka..Problemy zdrowotne mamy, brak czasu, weny, zrozumcie ;/
ale *komentujcie, obserwujcie, czytajcie i serwujcie ładne opinie dalej ;3* Jeżeli jakieś pomysły, inne propozycje, Wasze oczekiwania, jestem na PRIV
*kolejna część --> niedziela/poniedziałek *
  • awatar муѕzкα ♥: Zachowanie Felicity było trochę egoistyczne.. Nie przejęła się sytuacją Amber, a ta matka to już przegięła.. ;__; Co do rozdziału to podoba mi się <3
  • awatar MY MIDDLE FINGER LIKES YOU: No i po jakiego ***** ten ojciec, tylko pewnie same problemy z nim beda, jakby mało ich miała, No wiecej miłości <33333 Nie no ogólnie to fajne, nie żeby coś tylko ten 'ojciec' no kurde po co on . Ja chce miłości więcej <333 awww dawaj nastepne :D
  • awatar Gość: piękne <33333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Teraz jej myśli były czyste, zupełnie puste, żadne...Wiedziała, że zrobi dobrze, wiedziała, że tak musi...Musi, bo nie ma już dla niej ratunku, nie ma żadnego wyjścia, żadnej perspektywy, przyszłości. Nic nie ma.
Amber dokonując wyboru, niektórzy myślą, że pod presją wzięła gałąź, mocną, dużą i długą. Zahaczyła ją o swoje ubranie i wrzuciła jednym szybkim ruchem do wody. Mocna i ciężka gałąź pociągnęła bezwładne ciało dziewczyny na odległe dno. Teraz jedynym jej marzeniem było, żeby ta śmierć była bezbolesna, żeby wszystko stało się oczywiste, proste...

I zrobiło się błogo, po chwilach strachu i chęci wyjścia jednak na ląd..Po chwilach zwątpienia, wszystko stało się rozmazane..Jak po używkach. Ale nagle, otworzyła oczy i zdała sobie sprawę, że jej śmierć nic nie zmieni. Że jeśli ona nie da sobie szansy, nie da jej już nikt. Ostatkami sił wyrwała gałąź z ubrania. Wypłynęła na górę, łapiąc wielki haust powietrza. Była mokra, rozmazana, ale żyła...
"Widzę, że nawet nie potrafię takiej rzeczy.." myślała w duchu idąc z nową nadzieją do domu.
***
-Gdzie Ty byłaś? Jak Ty wyglądasz? Co Ty sobie wyobrażasz? -w drzwiach stał Trawis. Nie chciał jej wpuścić. Znowu zadawał masę niepotrzebnych dla dziewczyny pytań. Amber nic nie powiedziała, omijając Trawisa weszła do pokoju. Musiała się pozbierać.
Kiedy była już w lepszym stanie fizycznym i psychicznym, usiadła na brzegu łóżka, susząc włosy. Aromatyczne olejki, które w nie wcierała dodały jej pozytywnej energii. Czuła, że przezwyciężyła to, co było chwilą zwątpienia.
Do jej pokoju zapukała nagle matka.
-Noo? -zawołała dziewczyna wyłączając suszarkę.
-Zejdź na dół, chciałabym Ci kogoś przedstawić.- Amber zrobiła wielkie oczy i pospiesznie z ciekawości włożyła na siebie jakąś bluzę. Miała wiele pomysłów, odnośnie tego kto to mógł być...Ale na taki nie wpadła.
Na dole stał niski, nie tęgo zbudowany mężczyzna o przerażających oczach. Żądzy zła, nienawiści i wszystkiego co najgorsze. Od razu nie spodobał się Amber. "Kto to ma być? Co to za przedstawienie?" niepokoiła się osiemnastolatka...
__________________________________________________
HEJ HEJ HEEEJ ! *Komentujcie, czytajcie, obserwujcie, serwujcie ładne opinie ;3*
Sorki, że dzień później, ale jakoś tak wyszło. Mało czasu.
Myślę, że jest w miarę
*kolejna część ---> niedziela może poniedziałek *
Bywajcie kochani <3
  • awatar вℓα¢к σя ωнιтє .♥: Cudowny rozdział .Wszystko poukładane w jednolitą całość . Normalnie bajka . ;D .+ Wbij do mnie na kolejny rozdział .:D .
  • awatar Expirion †: Bardzo mi się podoba ten rozdział.Bardzo ładnie "ubrałaś" w słowa to wszystko.Jej emocje.Czytając wie się o wszystkim,o każdym ruchu,dotyku,spojrzeniu bohaterów. *Bardzo dobrze napisane!* Muszę przyznać że bardzo mile mnie zaskoczyłaś tą częścią ! Jest rewelacyjnie.Nie mam zastrzerzeń. Potrafisz trzymać w naprawdę silnym napięciu.Te emocje podczas tej próby samobójczej ! Uważam że powinna z kimś na ten temat porozmawiać,wesprzeć się czyjąś obecnością... To tyle z mojej strony. *Genialne* I z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój akcji ! :*
  • awatar муѕzкα ♥: Jak dla mnie to jest naprawdę genialne. Zajebiście piszesz i cieszę się że nie zrobiła tego. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Ponieważ tym lekarzem okazał się jej znajomy facet. Nie mile znajomy...Rey. Przypadki się zdarzają, to fakt. Są rzeczy, które nie dają człowiekowi możności trzeźwego rozumowania, ale tok myślenia Amber był całkowicie skupiony na olewce tego świata. Toteż zapewne dlatego, ten Pan na górze, kierujący jej zagmatwanym życiem musiał ją tego definitywnie oduczyć. Zatem było to przeznacznie? Nie wiedziała, może...Może po prostu tak musiało się stać, bez wyjaśnienia..
-Boże, na kogo ja trafiam w tym łajnie..-szepnęła dziewczyna i przybrała sztuczny uśmiech na swojej pozornie miłej twarzy.
-Dzień dobry, witam ponownie - przywitał ją ciepłym i bardzo aksamitnym głosem.
-Dla kogo dobry, dla tego dobry. -odpysknęła - Wiadomo co z moją przyjaciółką?
-Tak, gdybyś nie była tak uparta to, to by się nie wydarzyło. Miała płukanie żołądka. - Amber nie mogła zrozumieć dosłownego znaczenia tych słów "gdybyś nie była..to by się nie wydarzyło" pobladła, co ona takiego zrobiła?
-Tak, moja droga. Mówiłem Ci o tych tabletkach, a raczej usiłowałem Ci powiedzieć, ale Ty nie chciałaś mnie słuchać.
-To...przeze mnie? -zapytała bardzo cicho i z niepewnością w głosie.
-Niestety...Ale z Felicity jest już lepiej. - odpowiedział Rey pocieszająco.
"Cholera jasna! Jestem beznadziejna...Jak mogłam..Zapatrzona w siebie idiotka.." powtarzała sobie jednym wielkim ciągnącym się tokiem myśli, wybiegając ze szpitala. Matka ją nie interesowała, Trawis..tylko Trawis jej został. Kochała go, ale nie mogła mu tego okazać. Nie chciała. Nie potrafiła. Od kilku lat tłumiła w sobie jakiekolwiek uczucia. Uśmiercała je za każdym razem. Biegła z całych sił, brakowała jej oddechu. Nie przestawała jednak, tak bardzo czuła się beznadziejnie, niepotrzebnie. Przecież mogła ją zabić! Jedyną osobę na świecie, dla której była gotowa poświęcić swoje dobro...Lasem, powoli dobiegała do rwącej rzeki. Stanęła nad nią i patrzyła w swoje oblicze, odbijające się na powierzchni tafli wody. Przykucnęła, widziała siebie, swoją twarz, która wydawała jej się najokropniejszą na całym świecie, dlatego, że popełniała tak dużo błędów..
Po jej policzkach spływały strumienie łez. Dosłownie łkała. W pobliżu nie było nikogo.
-PO CO JESTEM NA TYM ŚWIECIE?! -krzyknęła z całych sił, że żyły na szyi pokazały się jako wielkie i pulsujące pasy. -PYTAM SIĘ!!
Nienawidziła siebie, nie mogła wybaczyć sobie tego, co zrobiła. Tak błahy błąd mógł kosztować ją życiem tak ważnej osoby..
Miała tego dość, postanowiła zakończyć całe to chore przeznaczenie jakie było jej dane. W końcu, to ona decydowała o swoim losie...Nic już nie miało dla niej znaczenia..
__________________________________________________
Cześć, cześć
*Komentujcie, obserwujcie, czytajcie ;3 !*
Jest 4 część, jak tam te moje wypociny, zdatne do czytania? ;>
Co poprawić? Macie pomysły może, co w dalszej części zrobi Amber? Piszcie <3 ! *Jakieś idee? PRIV *
Dzięki, że czytacie. Ostatnio było 12 komentarzy, byłam szczęśliwa. Teraz też liczę na podobną ilość.
*część 5---> może środa/czwartek, no ewentualnie ciut wcześniej.*
  • awatar NAT0MI: Bardzo Ciekawe , zdążyłam przeczytać już wszystkie rozdziały jakie tu zaistniały i oczywiście czekam na następne :)
  • awatar муѕzкα ♥: Genialne, jestem zachwycona *.*
  • awatar Gość: Fajne nic bym nie zmieniał :D ale Felicity ... to imię mi się nie podoba :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
W jej głowie kłębiło się tysiące powodów, dla których zrobiła co
zrobiła. Tylko żaden nie był wystarczająco dobry, żeby się nim
wytłumaczyć. Z tego wszystkiego dostała mętliku. Siedziała,
poruszając pośpiesznie oczami, to w tę to w tamtą stronę,
gorączkowo potrzebując zrozumienia. W końcu przezwyciężyła jej
obojętność. Wstała z ławki, włożyła leki z powrotem do kieszeni i
bez ksztyny kulturalności, odwróciła się na pięcie i ruszyła przed
siebie. Zdawała sobie sprawę, że zrobiła to źle, ale nie wiedziała co powiedzieć. Uciekła przed tym. Rey był zdruzgotany, takie leki
widział niejednokrotnie u swojego ojca...
-Hej! Poczekaj, proszę. -krzyknął podbiegając do Amber.
Zmierzyła go spojrzeniem.
-Jeśli chcesz gadać o tym co zrobiłam, to lepiej nawet nie
zaczynaj. Zapomnij o tym po prostu. Myśl, jak by się to nie
wydarzyło. - chłodnie odpowiedziała dziewczyna.
-Ale ja chciałem o tabletkach...
-Nie interesuj się! - wyparowała. Amber miała nieźle
niewyparzoną gębę. Nie dała chłopakowi dojść do słowa.
-Poczekaj, Amber? Tak? - dziewczyna zrobiła wielkie oczy. Potem
minę znużenia. Zastanawiała się skąd zna jej imię. Wprawdzie
chodził kiedyś z nią do szkoły. Ale to było dawno..
-No ta.
-Skąd masz te leki? -zagadną.
-Co się interesujesz?
-Nie po prostu...Zastanawiam się po co...je masz, zażywasz..Bo
te leki przecież..
-Odwal się człowieku. -tracąc cierpliwość Amber odwróciła się i
ruszyła do Felicity.
U niej w domu było bardzo przyjemnie. Dziewczyna usiadła w jej
pokoju, na fotelu który po prostu kochała. Był beżowy, głęboki i
bardzo miękki. Zatopiła się tam w marzeniach, siedziała i
widziała ojca...Tęskniła i rozmawiała z nim. Było jej dobrze,
podczas gdy Felicity zażywała leki i przygotowywała jakieś
napoje. Następnie rozmawiały i stało się coś nieoczekiwanego.
Felicity pobiegła do łazienki, tłumacząc się, że jest jej strasznie
niedobrze. Amber pomyślała, że to po chipsach. Wepchały całą
paczkę. Dziewczyna siedziała na fejsie. Sprawdzała wiadomości,
ale minęło 10 minut, a Felicity nie było nadal w pokoju. Amber
postanowiła wejść do łazienki...
-Felicity! - zawołała, a kiedy ta nie odpowiedziała, weszła bez
uprzejmego pukania i pozwolenia.
-JEZUS MARIA FELICITY! -krzyknęła z całych sił i opadła na
kolana...
***
Kiedy byli już w szpitalu, do którego trafiła Felicity, Amber nie mogła znaleźć sobie miejsca. Nic jej nie powiedzieli, nie chcieli
jej powiedzieć...Biedna dziewczyna w swoim życiu, nie potrafiła
mieć nawet dnia bez takich akcji...To ją przerastało, coraz
częściej i coraz mocniej. Siedziała ukrywając twarz w dłoniach, gdy usłyszała chrząknięcie i otwierając oczy zauważyła nogi
lekarza..Zdziwiła się bardzo, ponieważ....
__________________________________________________
SIA LA LA <3 *Komentujcie, obserwujcie, czytajcie ;3*
(nawet ten rozdział wyszedł chyba, nie?) Jak Wam się podoba? Co jest nie tak? Piszcie, liczą się dla mnie Wasze opinie
*część IV ---> koło niedzieli, może poniedziałku, wiecie święta!*

WŁAŚNIE, WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE WAM ŻYCZĘ ! Zdrowia, zdrowia, zdrowia i szczęścia, z resztą sobie poradzicie <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Dochodziła już 13. W domu nie było co robić, więc Amber chwyciła komórkę, wystukała dobrze znany jej numer i powiedziała:
*ROZMOWA*
-Cześć śpiochu! Jak tam po wczorajszym?
-Ooo, kurka mój łeb...-wymamrotała Felicity.
-Ja już się ogarnęłam, ale też nie jest za dobrze.
-Nigdy więcej mieszanych drinków z wódką, haha mam ochotę się zbełtać. -zaśmiały się. -Ale..O fuck, w domu nie ma nic na kaca..Chryste, nie przeżyję...
-Spoko, wpadnę do Ciebie i przyniosę jakieś tabletki, które dawał mi Trawis.
-Dobra, czekam. -rozłączyła się.
Felicity była jedyną osobą dla której Amber nie odeszła jeszcze z tego świata. Kiedy zwaracała się do niej, zawsze miała wielki 'uśmiech na twarzy.
Jak zwykle nikomu nie mówiąc gdzie idzie, Amber wzięła komórkę i pomaszerowała do przyjaciółki biorąc paczkę leków na kaca.
Szła bardzo niespokojnie, mając wrażenie, że ktoś ją śledzi...
Rozglądała się dookoła, ale żywej duszy nie było. "Dziwne..Bardzo niezręczne uczucie.." kłopotała się. Wstąpiła do sklepu po jakieś chipsy. W końcu trochę pogadają z Felicity jak zawsze. Będzie co zjeść. Stała w kasie płacąc za jakieś pierwsze lepsze paprykowe chipsy. Wyjęła portfel i banknot dziesięcio-złotowy. Leki, które miała w kieszeni zaczęły powoli wysuwać się dżinsowej, ciemnej kurtki. Wypadły...Nawet tego nie zauważyła, więc zadowolona, że ma swoje chipsy, wyszła ze sklepu. Po raz drugi poczuła na sobie ten wzrok..Usiadła na ławce, musiała przeczekać to wszystko. Zdała sobie sprawę, że z każdym dniem jest coraz gorzej...Że ona nie daje już sobie z tym kompletnie rady. Że Trawis nie może nic pojąć. Podciągnęła kolana do głowy, ukryła twarz..Po jej policzku spłynęła łza. Jedna..potem druga, trzecia..Tak bardzo brakowało jej normalności, taty, lepszego życia, spokoju...Brakowało jej tamtej siebie, tej osoby, którą była...Nienawidziła się za to, kim się stała. To była taka osłonka przed całym światem. Nie spostrzegła też, że na ławce obok niej, usiadł jakiś chłopak. Wpatrywał się w Amber, bez słowa. Co gorsza trzymał w rękach jej leki!! Dziewczyna zrobiła wielkie oczy.
-Sory, jak przeszkadzam...Ale to chyba Twoje -powiedział po czym wyciągnął dłoń z tabletkami. Dziewczyna podniosła swoje powieki i spojrzała na niego przenikliwie.
-Dzięki. -odpowiedziała i nie wiadomo dlaczego, w tamtej chwili poczuła się tak cholernie samotna, taka mała wobec tego świata. Chciała być bezpieczna...Wtuliła się mocno w tego chłopaka i zaczęła gorączkowo szlochać. Oszołomiony tym zdarzeniem facet, drżącymi rękami powoli zaczął ją przytulać, coraz mocniej, aż Amber uspokoiła się..Po chwili oderwała się od chłopaka imieniem Rey. Zauważyła, że jest nieziemsko przystojny..Spojrzała w jego zielonkawe oczy, w których szukała teraz zrozumienia...
__________________________________________________
Hejka
To 2 rozdział mamy za sobą! Ładniaczki, myślę, że Was jeszcze przybędzie <3 *Komentujcie, Czytajcie, obserwujcie!*
Macie może jakieś swoje przewidywania co do dalszego rozwoju wydarzeń? Jak zareaguje Amber? ;>
*kolejny rozdział --> koło piątku * 3mcie się, strzałka <3 !
  • awatar Desolation.: Podoba mi się <3 akcja się toczy , dzieje się coś jest ciekawie.
  • awatar Gość: ZZAAJEEEEBBIISSTEE <3
  • awatar Wikodeeem: Zajebisty <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Budzik. Rozlęgł się dzwonek tego przeraźliwego urządzenia, które nie dawało Amber spać. Kolejny raz walnęła pięścią w okrągły zegarek nawet nie otwierając oczu. Leżała na brzuchu bardzo obolała z wyraźnym grymasem na twarzy.
-Shit, moja głowa..-zastękała. Ledwo się podniosła, do drzwi wbiegł jej brat. Zlustrował ją spojrzeniem i z groźną miną syknął
-Zaraz przyniosę Ci jakieś tabletki, nieźle zabalowałaś..
"Boże, człowieku i po co tu tak wrzeszczeć, no?!" myślała kiedy Trawis trzasnął drzwiami. Delikatnie rozmasowała skronie i poruszała głową. Była dziesiąta. Wstała, chwiejnym krokiem podeszła do lusterka w samej luźnej bluzce i szortach, których nie było widać. Rozmazany makijaż, twarz jak z pogrzebu...Jednym słowem wyglądała tragicznie. Rozejrzała się po pokoju i zauważyła jeden wielki burdel. Porozrzucane wszędzie ubrania, mnóstwo różnych niepotrzebnych rzeczy, śmieci. Istny chlew. "Nie, nawet tego nie tknę.." pomyślała, gdy Trawis zapukał do drzwi. Otworzyła. Miał dużą żółtą tacę, a na niej szklankę wody i kilka tabletek. Jak już postawił tacę, zaczął ją umoralniać, jaka to ona jest dziecinna i nieodpowiedzialna, jaka to bezmyślna. Takie bajeczki słyszała codziennie, szkoda, że nie na dobranoc. Piła powoli i spokojnie swoje "cudotwórcze" leki. Dopóki ktoś jej nie wkurzył, zachowywała się obojętnie, zimnie. Wpoiła swojej godności kilka zasad, których za nic w świecie nie potrafiła złamać.
Trawis doszedł do czułego punktu..
-Gdyby ojciec Cię widział...- w tej sekundzie po prostu się w niej zagotowało, żyły na skroni zaczęły pulsować, spojrzenie stało się złowrogie i ostre.
-Zamknij się już! Mam Cię serdecznie dość, Ciebie i tych Twoich historyjek. Nic o mnie nie wiesz! Nie możesz mnie osądzać, nie jesteś Tatą i nigdy, przenigdy nim nie będziesz, rozumiesz?! -wycedziła przez zęby i wstając wylała na Trawisa porcję pozostałej po lekach wody.
Trawis nigdy nie potrafił się z nią dogadać, kiedyś za czasów ojca, było całkiem inaczej...Byli jedną, wielką rodziną. Gotową poświęcić za siebie życie. Teraz to wszystko runęło. Amber zbiegła po schodach na dół, złapała jakąś kurtkę i tak jak stała wyszła z domu. Siadła na schodach, wyjęła fajki z dżinsowej kieszeni. Powoli odpaliła i wciągnęła dym w swoje płuca. Nigdy nie chciała palić, to życie ją do tego zmusiło. Pewne wydarzenia, które miały miejsce w jej historii...
Kiedy ochłonęła weszła do domu i zrobiła sobie kanapkę z pomidorem. Wbiegła do łazienki i przemyła twarz zimną wodą, oparła ręce o brzegi umywalki. Podniosła twarz i spojrzała w wiszące na przeciwko niej lusterko.
-Dupek, nic o mnie nie wie. - powiedziała i plunęła w środek 'zwierciadła'. Życie waliło jej się na głowę, kac męczył, a brat zachowywał się jak ostatni świr. Takie było jej życie, szare, beznadziejne..
__________________________________________________
BUM
To mamy I część za sobą. *Czytajcie, komentujcie, obserwujcie!*
Tak wgl, to bardzo, ale to bardzo Wam dziękuję, że było tych 9 komentarzy na charakterystyce, Jezu serio. Dzięki, kocham
*kolejna część --> coś koło środy*

Proszę także o wyrozumiałość, bo początki są jak zwykle trudne, a kolejny rozdział wniesie już coś trochę z akcji...Mam nadzieję, że wytrwacie. BYE <3 !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
*Amber*
Główna bohaterka opowiadania. Śmierć ojca odmieniła jej życie na zawsze. Kiedyś bardzo rozważna, miła i pomocna. Teraz obojętna, opryskliwa i tajemnicza. Z zapracowaną matką nie utrzytmuje kontaktów. Ma brata imieniem Trawis. Kiedy życie zamieniło jej się w pasmo gorzkich niepowodzeń, osiemnastolatka zaczęła je olewać...
*Trawis*
Dwudziestoletni brat Amber. Jest poukładany, towarzyski i bardzo przystojny. Całkowite przeciwieństwo jego siostry. Jest po uszy zakochany w Jasmine, kobiecie jego życia. Czuje się odpowiedzialny za siostrę, troszcząc i opiekując się nią.
*Jasmine*
Dziewczyna Trawisa. Ma dziewiętnaście lat. Pochodzi z kompletnie innego domu, niż Amber. Z katolickiej rodziny o żelaznych zasadach. Jest bardzo poukładana, jednakże fascynuje ją 'świat' Amber...
*Felicity*
Odwieczna przyjaciółka głównej bohaterki. Ma podobną sytuację rodzinną. Osiemnastolatka, zawsze gotowa jest wysłuchać Amber, która tylko jej mówi wszystko i tylko z nią szczerze, otwarcie rozmawia, bez owijania w bawełnę.

W KOLEJNYCH CZĘŚCIACH/ROZDZIAŁACH POJAWIĄ SIĘ TAKŻE NOWI BOHATERZY! Zachęcam do czytania :3
_________________________________________________
*komentujcie, obserwujcie, lajkujcie, CZYTAJCIE!*
No mordałki, napisałam :3
*I CZĘŚĆ --> jak się uda koło poniedziałku*
Miłego czytania !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
  • awatar soł gud: opowiadanieee!: D
  • awatar Expirion †: Popieram wszystko co jest zawarte w tym wpisie. :)
  • awatar Gość: jestem za opo ^^ ! będę miała co czytać więc czekam teraz aż coś wstawisz takiego niespodziewanego jak tamto. Bardzo mi się podobało. Piszesz ciekawie i to mi się podoba. Nieoczekiwany zwrot akcji i wgl. No więc dawaj jakieś mi tu <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dzieńdoberek! Kochaaane misie, marnie Wam idzie komentowanie, ale trudno ! Ważne, że jest 5 kom! <3 LOVE.
Ejj, polećcie mi zawalisty film ;3 Trzy metry nad niebem oglądałam jbc
  • awatar backintimee: Świetnee. A film genialny < 3 Wbijaj do mnie i zostaw po sobie ślad :P
  • awatar Ineedyouverymuch: genialne *.*
  • awatar Fuck you, bejb.: @Young_Artist.: taa, tylko chodzi mi o to, by ludzie czytali to co piszę, a nie GŁÓWNIE o komentarze. chce pisać dla kogoś i też mam nadzieje, że kiedyś się o tym przekonasz....-,-
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
O, taaak.
A teraz mam pewien pomysł.
Ze względu na to, że Wasza aktywność okropnie zmalała...Kiedy będę dodawała jakiś wpis, oczekuję 5 komentarzy i będzie następny.
*Jeżeli nie będzie 5 komentarzy, nie będzie kolejnego wpisu!* Trochę się sprężcie mordałki, bo mogę zamknąć blog, ponieważ bardzo mało tu czytacie :C co mnie martwi. Jeżeli chcecie jakieś inne opisy czy coś to PRIV

*UWAGA! Jak będzie wpis z opowiadaniem, oczekuję min. 8 komentarzy!! Jeżeli nie będzie 8 kom, to nie będzie kolejnego rozdziału.* Motywujemy kochanii...
  • awatar Gość: Jej no opis strasznie mi się podoba i wiesz :D a bloga nie zamykasz , bo nie mam co czytać. Opowiadanie jak znajdziesz czas to tak kiedyś napiszesz i wstawisz no ;3 mam nadzieje , że mnie poinformujesz jak je wstawisz , bo ja muszę być na bieżąco ! <3
  • awatar ..Inna Niż Wszyscy..: Nie, nie zamykaj bloga ; ) Jestem tu u cb pierwszy raz i naprawdę mi się podoba : 3 Trochę ludzi odeszło,a reszta została.. u mnie też tak jest, ale pomimo tego jeszcze prowadzę bloga ;D A i dzięki za kom u mnie :*
  • awatar My world ! ♥: Zajebisty blog ! ; *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
  • awatar backintimee: racja . : ( Wbijaj i zostaw po sobie ślad .
  • awatar ..Inna Niż Wszyscy..: Hahahaha jakie megaśne zdjęcie ; )) Nie ma sprawy ; ) Ty również masz bisty wystrój ; ) Jakby co to dodałam już do obserwowanych xdd
  • awatar Always love !: o ile się nie mylę to gif jest z "Pamiętnika"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Mmm <3 Łeb mi trochę rozsadza, ale pozytywnie raczej ;3
a może i nie...sama już nie wiem :c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Elos Elos
Byłam dziś na 2 dniu rekolekcji..ale przepiękne kazanie było, takie dosadne, lepszego w życiu nie słyszałam! Był chłopak, który mówił swoje świadectwo, z taką wiarą...O joj, mówię Wam z 3 razy mi się łza w oku zakręciła. Takie kazania powinny być zawsze! <3
A co u Was? Jak Wam mija Dzień?
  • awatar MY MIDDLE FINGER LIKES YOU: No najlepsze rekolekcje kiedykolwiek ever <3 Co do opisu pogrubionego tego to jest to szczera prawda . zawsze tak jest. No ale cóż. :3 Trzeba żyć dalej ;D
  • awatar Expirion †: HAHAHAHAHAHA jak masz na imię? no dobrze Marta kiedy bla blabla bla bla AA Magda. byłaś u spowiedzi? słyszycie czy ona coś mówi? HAHAHAHAHAHAHHA beka. <33 kocham :D i ta twoja mina jak na skazanie i z typu 'na ryśka' hahahhaaahahha bosz..;_; kocham hahaha :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
TRUE
Hej misie <3 Dziś chyba zabiorę się za pisanie opowiadania. Może coś wydukam xD tylko za nic nie wiem o czym...muszę wymyślić coś niepowtarzalnego..hmm? macie pomysły ;>
Jak mija Wam weekend? Jak Dzień Kobiet? ^^ Ja dostałam kwiatuszka *,*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dziś był strach..Był, aż mi się niedobrze zrobiło
Ale zdałam ! 21 na 24 punkty ! Jupilla <3 Cieszę się ale stres był..strach, stres...najlepsze, że to już za mną :3
 

 
Cieszę się że ich mam ;3 nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że życie bez przyjaciół byłoby nudne ;c
GORSZA wiadomość : mam jutro próbny ustny test z niemieckiego, BOŻE DOPOMÓŻ jutro i w 3 klasie....żebym zdała ! <33
Nie chcę się zestresować...*MUSI pójść dobrze? tak?*
  • awatar Ineedyouverymuch: o maaaatko! twoje gify są genialne <3
  • awatar Headlighst: ja bym nie dala rady. Powodzenia. :)
  • awatar Expirion †: *kopa w dupe* i bd db. ;) trzymam kciuki i ja sie jeszcze bardziej ciesze że cię mam,ty seryjna morderczyni na wf haha <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
HAHAHA, potrafię się tak wkurzyć, że lepiej z kijem nawet do mnie nie podchodzić
AAA co do ostatniego 'wpisu', nie uzyskałam 20 komentarzy, a więc nici z mojego zdjęcia dla Was mooośki <3
 

 
yhr.
HAHAHA, jak będzie 2O komentarzy od RÓŻNYCH osób - wstawiam swoje zdjęcie HAHAHAHAH lol mi mnie :C
  • awatar uczuuciowaa99: fajny blog! :D + świetny gif :P + wbij :-)
  • awatar RealCityLife: Ej no nie ma tak, dawaj już ! ;d Jaciesz pierdziele jaki gif oo ;o
  • awatar Fuck you, bejb.: @Die †: Bo ja wiem, że nie będzie tyle, więc tak czy siak nie wstawię ;3 raczej xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›